Nie, L-karnityna nie działa, nie spala tłuszczu, nie jest „fut burnerem”.
I już, tyle.
Możesz jej łykać ile chcesz, ale nie spodziewaj się, że obwód pasa się zmniejszy.
Jak to?
L-karnitynę zaczęto sprzedawać już w latach 80, jako substancję przyspieszającą spalanie tłuszczu, jednak dosyć szybko wyszło na jaw, że spodziewane efekty nie występują.
Nadzieje pokładane w L-karnitynie, wynikały z tego, że jest niezbędna do transportu długołańcuchowych kwasów tłuszczowych przez wewnętrzną błonę mitochondrialną.
Innymi słowy, bez karnityny nie ma spalania tłuszczu podskórnego.
L-karnityna jest aminokwasem endogennym(tworzonym wewnątrz ludzkiego organizmu)syntetyzowanym z metioniny i lizyny(dwóch innych aminokwasów).
98% całej ilości L-karnityny znajduje się w sercu i mięśniach szkieletowych.
Oprócz tego spore ilości karnityny występują w mięsie, rybach i przetworach mlecznych.
Czy suplementacja l-karnityną ma sens?
Niestety nie.
Mimo, że stężenie karnityny w osoczu rośnie, badania nie wskazują na to, że dawka suplementacyjna jest wychwytywana i wbudowywana w mięśnie.
W 17 badaniach dotyczących ergogenicznego wpływu karnityny na ludzi, nie wykazano żadnego wpływu w 13 z nich.
L-karnityna ani nie zwiększyła wydolności tlenowej, tempa spalania tłuszczu, ani zdolności wysiłkowej.
W tych badaniach karnityna była podawana w ilości od 2 do 6 gr na dobę, przez okres 28 dni.
Pozostałe 4 badania również nie wykazały wpływu na spalanie tłuszczu, ale wskazywały na wzrost wydolności tlenowej.
Mimo, że istnieje teoretyczne uzasadnienie spożywania karnityny, dotychczasowe badania nie potwierdziły sensu suplementacji tą substancją.
Nie bądź ofiarą sprytnego działania specjalistów od marketingu i następnym razem przejdź obojętnie obok półki z karnityną.
źródło:
„Fizjologia sportu” K.Birch, D.McLaren, K.George
Znaczniki