No właśnie po co mam ćwiczyć, skoro to takie wyczerpujące i żmudne, a efekty niepewne? Trzeba wyjść z domu, włożyć na siebie odpowiednie ubranie, które często kosztuje kilka złotych, niekiedy nawet kupić konkretny sprzęt, który kosztuje jeszcze więcej.
Czy to się komukolwiek opłaca? Po co to robić?
Przyczyny ogólne poznajemy już we wczesnym dzieciństwie.
Dowiadujemy się, że ćwicząc będziemy zdrowi, piękni i może nawet bogaci(tylko jeśli osiągniemy nieprzeciętne sukcesy w dyscyplinie uwielbianej przez komercyjne media)
Nie jest żadną tajemnicą, że w wyniku regularnego uprawiania sportu nasze szanse na lepsze życie znacznie rosną, ale czy ludzie właśnie z tego powodu zaczynają przygodę ze sportem?
Co powoduje że kilka razy w tygodniu pragniesz poczuć ból mięśni, dusić się z braku powietrza w płucach i pocić jak przysłowiowa świnia?
Część z nas robi to aby poprawić swoją urodę.
W tej grupie znajdują się zarówno kobiety jak i mężczyźni, bo i jedni i drudzy potrafią być tak niezadowoleni ze swojego wyglądu, że droga przez mękę ćwiczeń fizycznych wydaje im się słusznym powodem uprawiania sportu.
Regularnie cierpią katusze wielokrotnych porównań z innymi osobami, które ich zdaniem są od nich szczuplejsze, silniejsze, piękniejsze itd.
Istnieje druga grupa ludzi, którzy ćwiczą w celu rywalizacji.
Im sport nie powinien kojarzyć się z niczym zdrowym, ponieważ często myśląc o treningu odczuwają szereg negatywnych emocji takich jak gniew, złość lub zazdrość.
Następną grupą ludzi ćwiczących, są Ci którzy z różnych przyczyn muszą.
Tak kazał im lekarz, partner, rodzice.
Ci ludzie ćwiczą często od niechcenia, po łebkach, byle szybciej.
Dla nich sport kojarzy się z zegarkiem na który nieustannie spoglądają.
Są także tacy którzy muszą się wyżyć.
Trening nigdy nie był dla nich treningiem, tylko rodzajem swoistej tresury i walki.
Problemem jest to, że tresują siebie a walczą z ciężarami i kilometrami-czyli z tym z czym wygrać się nie da.
Inną ciekawą grupą trenujących są Ci którzy ćwiczą, bo mają za dużo czasu.
Możesz ich spotkać niemal zawsze w klubie fitness albo innym miejscu gdzie się ćwiczy.
Mniej ćwiczą a więcej udają.
Trochę pospacerują, trochę się pouśmiechają.
Najczęściej po prostu są długo.
Tego rodzaju prób klasyfikacji, z pewnością można by mnożyć i mnożyć, ale zastanówmy się lepiej czy istnieje inne, być może lepsze spojrzenie na ćwiczenia.
Takie, które przyniesie Ci więcej korzyści i pomniejszy lub zniweluje część negatywnych emocji jakie mogą być Twoim udziałem podczas ćwiczeń.
Ja proponuję podejść do treningu jak do formy organizowania siebie i przestrzeni w której się żyje.
Jak to rozumieć?
Podam Ci przykład; jeśli kupisz sobie auto musisz je ubezpieczyć, nalać paliwa, od czasu do czasu o nie zadbać, znaleźć miejsce do parkowania itd.
Tak czy inaczej auto wymusza na Tobie pewną formę organizacji.
Spróbuj na trening spojrzeć w podobny sposób.
Poświęć odrobinę uwagi i rozłóż cały proces własnego funkcjonowania w treningu na trzy etapy:
przedtreningowy
treningowy
potreningowy
Nie ograniczaj się tylko do tego, co przykuwa uwagę wszystkich, czyli samego treningu.
Zastanów się jak dobrze przygotować się do samego aktu wysiłku, co zjeść wcześniej jak się nastawić do ćwiczeń, jak wyczyścić umysł ze zbędnych myśli.
Analogicznie zachowaj się po skończeniu swoich ćwiczeń, nie ograniczaj się do zwykłego odfajkowania pobytu na siłowni.
Zastanów się jak będziesz wypoczywał i czym się odżywisz, co zagwarantuje rozwój a co spowoduje krok wstecz.
Takie podejście na pewno zagwarantuje Ci dłuższą przygodę z salą ćwiczeń.
Znaczniki
ewolucjamotywacjasukces