Czy telewizyjni trenerzy są super skuteczni?

Kilka razy słyszałem pytanie odnośnie skuteczności działania trenerów, którzy pokazywani są w telewizji na różnych stacjach, min. na TVN Style.
Zarówno moi klienci(spragnieni szybkich efektów) jak również inne osoby(z reguły na imprezach domowych gdy dowiadują się, czym się zajmuję) pytają czy faktycznie osoby występujące w programach telewizyjnych osiągają szybkie efekty w postaci utraty zbędnych kilogramów.
Jeśli Wy również macie jakiś punkt widzenia na tę sprawę i chcielibyście skonfrontować go z moim , to czytajcie dalej.
Założenia metodologiczne.
Jeśli widzicie osobę z nadwagą, którą przez kilka lub kilkanaście ostatnich lat „żarła” bez opamiętania i pozostawała w permanentnym bezruchu, to ostatnią czynnością którą można jej zalecić jest…hiperintensywny, codzienny wysiłek fizyczny, czyli dokładnie to co widzicie w TV.
Dlaczego?
Nieprawidłowo odżywiony i niewytrenowany organizm, potrzebuje więcej czasu na regenerację niż jego przeciwieństwo.
Zatem podstawowym błędem jest oczekiwać od osoby rozpoczynającej treningi, codziennej aktywności fizycznej na wysokim poziomie.
A co widzimy w telewizji-agresywnego, wrzeszczącego kulturystę który dzień w dzień pastwi się nad swoim klientem.
Motywacja.
Przecież możecie mi zarzucić, że osoby które widzicie w programach płaczą i klną, ale z całych sił walczą i najczęściej(jak nie zawsze)finalnie wygrywają ze swoją słabością, co ma swój wymiar w utracie kilogramów.
Czy jednak kiedykolwiek zastanawialiście się nad motywacją uczestników tego rodzaju show?
Stacja telewizyjna musi nazbierać określoną ilość materiału filmowego do zmontowania jednego odcinka.
Jeśli zatem uczestnik miałby ochotę zrezygnować w którymś momencie albo chrzanić swojego trenera i tym samym nie schudnąć będzie musiał…zapłacić karę.
Kolejnym aspektem występu telewizyjnego jest to, że dużo łatwiej jest być konsekwentnym w działaniu biorąc pod uwagę, że za kilka tygodni będzie mnie oglądało kilkaset(jeśli nie więcej)telewidzów.
Czy należy się zatem dziwić, że bohaterowie show zamieniają się w supermenów jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki?
Nie-oni po prostu nie mają wyjścia.
Magia telewizji.
Kto z was nie myśli sobie czasami, że to co widzi w telewizorze jest tak samo prawdziwe jak otaczający go świat?
Mnie się zdarza-tylko, że świata z reguły nie tniemy na kawałki i nie montujemy tak, aby pasował nam do wcześniejszego scenariusza(wyjątkiem są chorzy psychicznie)jednakże telewizja właśnie na tym polega!!!
Zadaniem szklanego ekranu jest pokazywać przesadną, przerysowaną w dowolnym kierunku historię, która będzie zaprezentowana w ten sposób, aby widz odbierał ją jako zgodną z rzeczywistością.
Do czego to wszystko prowadzi?
Do tego, że materiał, który oglądamy jest odpowiednio spreparowany. Pracują nad nim montażyści, których zadaniem jest przedstawienie spójnej opowieści, która ma nam pokazać, że dana osoba w ciągu kilkunastu dni straciła kilka kilogramów.
Czy tak naprawdę się zdarzyło? Tego nie wiemy, jednak moim zdaniem należałoby wątpić.
Super trener.
Czy super trener naprawdę jest super?
A co w nim super-to, że dużo krzyczy czy to, że dobrze wygląda?
Zastanów się czym powinien się charakteryzować dobry trener?(moim zdaniem niekoniecznie egzotycznym wyglądem, raczej obstawiałbym właściwe podejście do trenującego)
I jeszcze jedna ważna rzecz-trener nigdy, przenigdy nie powinien wykorzystywać swoich umiejętności albo wyglądu, aby dyskredytować swoich klientów. Natomiast w telewizji już kilka razy widziałem takie działanie.
Podsumowanie
Nie polecam Ci, mój drogi czytelniku dochodzić do wniosku, że Twoje treningi są mało skuteczne, bo w telewizji widziałeś jakiegoś super trenera, który przeprowadził kilkanaście treningów a jego klient uzyskał dzięki temu niewiarygodną sylwetkę.
Smutna prawda jest taka, że trzeba wylać z siebie dużo potu i zdyscyplinować swoje jedzenie, aby zacząć zmieniać swój wygląd.
Czy ćwiczenia zawsze pozytywnie wpływają na humor?

Kwestia pozytywnego wpływu ćwiczeń na humor i odczucia jest szeroko opisywana w większości publikacji. Istnieje jednak również ciemna strona treningu fizycznego, związana nie tyle z samymi ćwiczeniami, ale przede wszystkim z umysłem ćwiczącego.
Zdarzyło Ci się kiedykolwiek skończyć ćwiczenia z wyraźnym poczuciem, że jesteś słaby(a), do niczego lub niezbyt dobry(a)?
Zdarzyło Ci się wejść do szatni z poczuciem winy i wstydu, że mogło być lepiej, albo że nie ćwiczyłeś(aś) przez kilka tygodni a przecież to złe, że nie dbasz o siebie?
Zdarzyło się, że w trakcie treningu pomyśleliście sobie, że jesteście do kitu, bo nie umiecie się podciągnąć albo biec dłużej niż 10 min?
I co to wszystko znaczy?
Otóż tyle, że jeśli udało Ci się odpowiedzieć pozytywnie na któreś z powyższych pytań: TAK, to musisz wiedzieć, że potrafisz zepsuć sobie humor, swoim treningiem.
Zaraz, zaraz, zepsuć treningiem?
NIE, zepsuć swoim podejściem do treningu i podejściem do siebie!
O tym właśnie mówię.
Trening jest sytuacją specyficzną z wielu względów:
1. teoretycznie nikt nas nie zmusza do niego czyli jest aktywnością podejmowaną dobrowolnie
2. jest sytuacją o bardzo dobrze określonych parametrach, którymi są czas, kilogramy, powtórzenia, prędkości itd.
3. jest aktywnością społeczną, z reguły towarzyszą nam inni ludzie, którzy są niekiedy kilkanaście centymetrów od nas
Wiem,wiem, niektórzy z Was powiedzą, że nie mogą być dla siebie pobłażliwi, bo gdyby byli to nie chciałoby im się ćwiczyć.
To ja się teraz zapytam, tych wszystkich którzy nie są „pobłażliwi” dla samych siebie:
Czy wasza regularność w treningu, osiągane cele i zadowolenie są adekwatne do natężenia emocji, które przeżywacie w związku z treningiem?
Tak, ale…
Ludzie mają tendencję, do zachowań samopotwierdzających.
Oznacza to, że jeżeli myślisz, że jesteś słaby i beznadziejny, bo nie możesz się podciągnąć 10 razy, to nie będziesz się podciągał, bo przecież jesteś słaby.
Jak zatem miałbyś regularnie trenować, wyznaczać i osiągać cele i cieszyć się aktywnością, jeśli trening to dla Ciebie najlepsza okazja, aby wytknąć sobie własną niekompetencję.
Co można na to poradzić?
Po pierwsze a k c e p t a c j a
Zaakceptuj to, że czegoś nie możesz lub nie umiesz i tyle i już.
Akceptacja jest osadzona w teraźniejszości.
Akceptujesz to że czegoś nie potrafisz, nie możesz itd, ale nie znaczy to że tak zostanie już na zawsze.
Akceptując, otwarcie przyznajesz się do czegoś a tym samym dajesz sobie prawo wyboru czy chcesz coś zmienić czy nie.
Jeśli zamiast akceptacji pojawiają się jakiekolwiek emocje negatywne, to przede wszystkim zabierają Ci one energię potrzebną do zmiany, zatem naucz się mówić
„tak to prawda, nie umiem się podciągać lub dzisiejszy trening był średni, może następnym razem będzie lepiej”
Po drugie właściwa s a m o o c e n a.
Co to znaczy? Dokładnie to!
Samoocena oznacza, że oceniasz sam siebie względem siebie samego a nie innych.
Jeśli podciągasz się 6 razy a Twój kolega 10, to znaczy tylko tyle, że podciągacie się różną ilość razy.
Jeśli chcesz być wiarygodny w ocenie swojego podciągania, to za miesiąc spróbuj ustanowić rekord i jeśli podciągniesz się więcej niż 6 razy, to znaczy że się poprawiłeś.
Zawsze oceniaj swoje postępy po pewnym czasie, porównując wyniki obecne z poprzednimi i nie szukaj jakichkolwiek porównań z innymi.
Po trzecie trening to p r o c e s
Dzięki treningowi nabierasz umiejętności oraz kształtujesz specyficzne parametry organizmu.
Jak każdy proces, jest stopniowy i zajmuje trochę czasu.
Bardzo często zrobisz dwa kroki w przód a jeden wstecz, więc nie przejmuj się tym, że nie każdy trening będzie wyglądał jak przygotowania filmowego Rocky’ego do walki.
Pamiętaj
M a s z p r a w o mieć gorszy dzień, nie umieć czegoś, nie mieć ochoty na coś i wiele innych.
Trening nie może kojarzyć się z negatywnymi emocjami, takimi jak poczucie winy, poczucie bezsilności, zazdrość lub zawiść.
Jeśli tak jest, to nie będziesz w stanie dostatecznie długo zajmować się ćwiczeniami, aby zmienić swoje ciało a przecież chodzi o to aby trening nas budował a nie ograbiał 🙂
źródło:
„Niedoskonali, wolni, szczęśliwi” Ch.Andre
Zawody w formule CrossFit w Łodzi

Jeżeli chcielibyście zobaczyć, a tym bardziej wziąć udział w prawdziwym CrossFicie, to zapraszam do Łodzi 13.10.2012.
W sobotę o godz.17, w klubie Im’fit na ul. Piłsudskiego 10, organizowane są zawody dla prawdziwych twardzieli.
Gwarantowane:
-masakryczny wysiłek
-przekraczanie własnych możliwości(tych znanych do tej pory)
-dobra zabawa
-duch rywalizacji
-towarzystwo wysportowanych mężczyzn i kobiet 🙂
Profil idealnego zawodnika:
silny jak Tur,zawzięty jak Pitbull,sprytny jak Lis
Ciekawostka:
w zawodach wezmą udział kobiety!!!
Przewidziane nagrody i zachwyty płci przeciwnej-nie czekaj, gnaj po swoją szansę na SŁAWĘ
więcej informacji i zgłoszenia
krzysztof@bajeratrener.pl
Jak trenerzy personalni oszukują klientów ?

W każdej dziedzinie biznesu zdarzają się osoby, które nie są uczciwe.
Nie dziwi więc, że również niektórzy trenerzy personalni oszukują ludzi, którym powinni świadczyć dobrą usługę.
Wczoraj rozmawiałem z moją znajomą, która zadawała mi podejrzanie dużo pytań odnośnie mojej pracy.
Gdy po którymś z kolei pytaniu, zainteresowałem się jej ciekawością, poinformowała mnie, że miała”przyjemność” trenować przez kilka tygodni z tzw.trenerem osobistym.
Postawa opisanego poniżej Pana skłoniła mnie do opisania przypadku i wskazania Wam, pewnych „nieprawidłowości” których zdecydowanie powinniście unikać podczas treningów z trenerami.
Trening po koleżeńsku
Omawiany trener, dajmy mu zastępcze imię Klaudiusz, zapytany ile kosztuje trening, odpowiedział mojej znajomej, że na pewno jakoś się dogadają i cena po koleżeńsku będzie zdecydowanie korzystna.
Po odbyciu blisko piętnastu treningów, cena którą usłyszała klientka, była ponad dwukrotnie wyższa niż rynkowa średnia z miasta w którym treningi miały miejsce.
Moja rada:
Unikaj koleżeńskich treningów i zawsze przed rozpoczęciem współpracy ostro definiuj stronę finansową.
Trening po koleżeńsku c.d
Trener Klaudiusz, rozumując w kategoriach treningu koleżeńskiego(jego zdaniem stawka była koleżeńska)uważał, że nie jest zobowiązany by cały czas trwania treningu towarzyszyć mojej znajomej, w związku z czym dosyć często zostawiał ją na treningu samą sobie, rozkoszując się towarzystwem innych osób.
Moja rada:
Płacisz za określony czas, który ktoś Tobie sprzedaje razem z całą swoją wiedzą(jeśli ją posiada)
Masz prawo oczekiwać, że trener cały czas trwania sesji treningowej, poświęci Tobie i nie będzie wdawał się w pogaduchy z kolegami itp.
Jak często trenować?
Na to pytanie, opisywany trener odpowiedział….jak najczęściej, im więcej tym lepiej, a najlepiej ze dwa razy dziennie(w ogóle to zrezygnuj z pracy i żyj tylko treningiem)
Moja rada:
Jasne jest, że częsty i regularny trening jest lepszy, niż sporadyczny, jednak proponuję zaczynać umiarkowanie i ewentualnie z biegiem czasu zwiększać ilość sesji treningowych w tygodniu. Takie podejście pozwoli Ci na przyjrzenie się pracy trenera i waszej relacji podczas treningów, a przy okazji da Ci czas na przyzwyczajenie mięśni do obciążeń jakie niesie trening sportowy.
Nieobecny i spóźniony
Pan trener Klaudiusz notorycznie spóźniał się kilka lub kilkanaście minut na treningi, albo skracał je o parę chwil, tłumacząc się ważnymi sprawami.
Moja rada:
Nie zgadzaj się na takie traktowanie, kontraktujesz określoną ilość czasu i za to płacisz.
Jeśli usłyszysz, że ważne sprawy kogoś zatrzymały, zapytaj czy Ty nie jesteś dostatecznie ważna/ważny dla trenera-no bo jeśli nie jesteś to po co Ci taki trener.
Suplementy
Pan trener, zakomunikował koleżance, że trening bez suplementów nie ma sensu, więc niezbędne jest aby nabyła odpowiedni zestaw od niego, po super cenie.
Kilka dni później dostarczył parę puch kulturystycznej paszy, którą klientka miała skwapliwie konsumować.
Moja rada:
Większość sprzedawców, zawyża zalety swoich produktów, bo na nich zarabia, zatem kieruj się umiarkowanym sceptycyzmem, gdy trener zarzuca Cię masą suplementów.
Poza tym, jeśli trener dostarcza Ci odżywki, oczekuj, że dostaniesz na nie paragon sklepowy, tak aby nie płacić mu dodatkowej prowizji za doniesienie-w ten sposób ilość proponowanych suplementów zdecydowanie się zmniejszy.
Podsumowanie
Moja znajoma po niespełna kilkunastu treningach ze swoim trenerem, zapłaciła mu niemal 2000 złotych i oczywiście zrażona jego pracą, opowiedziała o tym kilku swoim znajomym.
Po „współpracy” zostało jej niemiłe wspomnienie i dwie torby suplementów, które oddała bratu.
Jeśli macie podobne lub inne wrażenia ze współpracy z trenerami osobistymi, to podzielcie się nimi.
Zbieżność osób i zdarzeń opisanych w artykule była celowa, zmianie uległo tylko imię trenera.
CrossFit Łódź

Przez długi czas byłem sceptycznie nastawiony do treningu nazywanego CrossFit, na szczęście wszystko zmieniło się gdy wziąłem udział w zawodach zorganizowanych w Łodzi.
Kilka dni temu mój kolega Krzysiek zaproponował mi wzięcie udziału w weekendowym CrossFicie na terenach zielonych łódzkiego parku na zdrowiu.
Mam silną potrzebę współzawodnictwa, więc z chęcią przyjąłem zaproszenie i muszę przyznać, że uległem czarowi dyscypliny która od kilku lat zdobywa powodzenie na całym świecie i nazywa się CrossFit.
Początki
Osobą która ukuła nazwę crossFit jest Greg Glassman, były gimnastyk i właściciel małej siłowni w południowej Kalifornii.
Glassman był asystentem trenera drużyny gimnastycznej miejscowego uniwersytetu i drobnym przedsiębiorcą, którego niespokojny duch nakazywał nieustannie eksperymentować.
Po licznych przejściach i mniejszych bądź większych powodzeniach i niepowodzeniach, Glassman zamknął swoją siłownię i otworzył salę do ćwiczeń mieszanych i nazwał ją CrossFit.
Wkrótce zaczął szkolić policjantów miejscowej jednostki. Trening rekrutów policyjnych polegał na wykonywaniu ćwiczeń siłowych, lekkoatletycznych i gimnastycznych wymieszanych ze sobą w taki sposób aby ćwiczący zdobywał jak największą sprawność, szybkość i siłę.
Początek XXI wieku i rozwijający się internet dały Glassmanowi okazję do propagowania swojej doktryny treningowej za pomocą strony internetowej na której zamieszczał filmy treningowe.
Kilka kolejnych lat przyniosło CrossFitowi taką popularność, że od 2003 roku Glassman sprzedawał licencję na trenowanie CrossFitu innym klubom za 1000 dolarów.
Od 2007 ruch CrossFitowy osiągnął taki rozmiar, że zostały zorganizowane pierwsze zawody w tej dyscyplinie sportu.
Rok 2011 to czas w którym oficjalnym partnerem CrossFitu została firma Reebok i czas gdy zaczął się nowy czas dla dyscypliny zwanej CrossFit.
Pojawiła się odzież, obuwie, poradniki, sprzęt i transmisja na kanale sportowym ESPN z rozgrywek Cross’a.
Zasady.
Idea polega na tym aby w jak najkrótszym czasie wykonać sekwencję dowolnych ćwiczeń wielostawowych.
Tym samym trening CrossFit można sklasyfikować jako rodzaj treningu obwodowego.
Nie jest ważne ile ćwiczeń będzie i ile powtórzeń trzeba będzie zrobić, ważne natomiast jest to aby ćwiczenia były ciężkie i angażujące wiele dużych grup mięśniowych.
Jak można to rozumieć?
Jeśli w jednej rundzie weźmiecie 30 podciągnięć na drążku, 40 wyciśnięć 40 kg sztangi nad głowę, 50 przysiadów z 50 kg sztangą i 50 pompek a na koniec przebiegniecie 200 metrów, wszystko to zrobicie najszybciej jak wam Bóg pozwoli-to macie CrossFit.
Ot i cała filozofia.
Za każdym razem możecie wybierać inne ćwiczenia i inne ich kombinacje.
Co jest wspólne?
Ogromny wręcz nieludzki wysiłek jaki wkłada się w przeżycie takiej próby i niesamowita satysfakcja jaką odczuwa się po sprostaniu zadaniu.
Co się zmienia?
To jak myślicie o sobie później.Przestajecie być zwykłymi ludźmi, uwikłanym w codzienne sprawy a zaczynacie być zwycięzcami, których nic nie może powstrzymać 🙂
Mnie się to podoba….
Zamiast masła

Masło nadaje smak jedzeniu i powoduje, że pieczywo nie jest suche.
Masło to 82% tłuszcz pochodzenia zwierzęcego i jego niewielkie ilości mogą pomóc w funkcjonowaniu wielu układów naszego ciała.
Niestety istnieje również ciemna strona mocy, czyli negatywny wpływ masła na otłuszczenie ciała.
Istnieją substytuty masła, takie jak margaryna, jednak kaloryczność tego rodzaju zamienników jest podobna a szkodliwość bezwzględnie większa niż masła.
Czym innym można posmarować chleb, aby nie był suchy ale przy okazji nie powiększał obwodu pasa?
Rozwiązanie podsunął mi mój klient Michał i dzięki niemu nie mam już dylematów czym posmarować kromkę pieczywa.
Przepis jest banalnie prosty i sprawdza się w 100%.
Oto on:
weź kubek jogurtu naturalnego 200 ml i wrzuć do niego 1-3 łyżeczki musztardy, a następnie wymieszaj-smarowidło gotowe 🙂
Powyższy przepis daje nam niezwykle niskotłuszczowy i niskokaloryczny sos do smarowania pieczywa.
Smacznego i podziękowania dla Michała.
Jak złapać kontuzję

Jeśli zależy Ci na tym, aby złapać kontuzję, to przeczytaj uważnie poniższy tekst i zastosuj się do jak największej ilości podpunktów.
Gdybyś miał przekorną chęć uchronić swój organizm od zniszczeń, wystarczy, że będziesz postępował odmiennie od tego co pod spodem.
Co pomoże Ci odnieść urazy powszechnie nazywane kontuzją:
Szybki start.
Jasnym jest, że każdy ćwiczący chce jak najszybciej odnieść sukces, czyli zrealizować upragniony cel.
Z tego powodu im intensywniej zaczniesz ćwiczyć, tym lepiej dla Ciebie i Twojego celu.
Szybciej, mocniej, dalej, więcej-a to wszystko już.
Wskazówka dla inteligentnych-zaczynaj z umiarem i pamiętaj o bajce Ezopa „Żółw i zając”.
Przecież dobrze jest mieć marzenia, co w tym złego?
Nic.
Jeśli Twoim marzeniem jest schudnąć 15 kg, wycisnąć na ławce 200 kg i przebiec 100 metrów poniżej 10 sek, to chwała Ci za to.
Musisz marzyć i dążyć do realizacji swoich marzeń. A do tego im szybciej tym lepiej.
Wskazówka dla inteligentnych-urealniaj, nie każdy może w tydzień zrzucić 5 kg, nie każdy będzie Jordanem, albo Arnoldem.
Za dobra pamięć.
Każdy z nas ma najlepszą pamięć na świecie.Przecież pamiętam wszystko, nawet to jakim byłem uczniem w pierwszej klasie.
Co to ma do treningu?
Jak byłem młodszy, to mogłem pół dnia latać za piłką, więc teraz mogę chociaż ze dwie godzinki w tygodniu, pograć z chłopakami na Orliku.
Prawda? Jasne, że tak, w końcu Twoje ciało się nie zmieniło, a Ty masz świetną pamięć.
Wskazówka dla inteligentnych-zapomnij o tym co było kiedyś, teraz jest teraz.Spójrz na siebie krytycznym okiem i przestań czarować się, że kiedyś byłeś niezniszczalny.
Najlepszy kolega lub koleżanka.
Najlepszy kolega, który ćwiczy na siłce na pewno wszystko wie i chętnie Ci pomoże.Pokaże Ci jak prawidłowo wykonać ćwiczenie, kiedy mieć plecy proste albo wypukłe.Twój kolega powie Ci jeśli czegoś nie będzie wiedział, przecież przyznanie się do niekompetencji to dla niego pikuś.
Wskazówka dla inteligentnych-Twój przyjaciel lub jego żeńska wersja nie jest idealna i nie zna się na wszystkim.Jeśli masz wątpliwości co do jego wiedzy w dziedzinie ćwiczeń, to poszukaj pomocy gdzie indziej.
Największy na siłowni.
Największy na siłowni zawsze ma rację i wie wszystko najlepiej, po prostu zna się jak nikt inny. Właśnie dlatego bardzo chętnie podzieli się z Tobą wiedzą na każdy temat. Opowie Ci jak szybko doszedł do swoich efektów i jak wielkie mięśnie urosły mu dlatego, że rano je owsiankę a tata obdarzył go dobrymi genami.
Wskazówka dla inteligentnych-największy facet na siłowni to z reguły amator czarnorynkowej farmakologii więc jego pomysły na Twój trening będą zdecydowanie odrealnione.
Więcej i więcej.
Powtarzaj jak mantrę „każdy trening musi być cięższy niż poprzedni, za każdym razem muszę zwiększyć obciążenie i wydłużyć czas biegu”-to jedyna droga do sukcesu. Mocniej, dalej i szybciej, a jak nie, to będziesz mięczakiem.
Wskazówka-nie można ćwiczyć na maksa za każdym razem, od czasu do czasu potraktuj trening jak spacer na świeżym powietrzu(relaksujący, ożywczy, spokojny)
Ja jestem wyjątkowy/a.
Jesteś niepowtarzalny(czytaj lepszy fizycznie i psychicznie), zupełnie inny niż pozostali. Wszyscy ludzie muszą odpoczywać oraz respektować inne ograniczenia wynikające z bycia człowiekiem-Ty nie musisz.
Nigdy nie jesteś zmęczony ani niewyspany, nie straszne Ci zimno ani choroby-po prostu jesteś wyjątkowy a świat stoi przed Tobą otworem.
Wskazówka dla inteligentnych-ludzie nie różnią się tak bardzo od siebie. Wszyscy potrzebujemy mniej więcej tyle samo snu, podobną ilość jedzenia i tak samo męczy nas wysiłek fizyczny.
Tylko wydaje Ci się, że tak bardzo się różnisz.
Jeśli macie inne pomysły jak złapać kontuzję, piszcie.
Chcesz zacząć biegać?

Wiosna to czas w którym wiele osób myśli o tym aby zacząć biegać.
Większości z nich wydaje się, że bieganie jest czynnością tak naturalną i prostą jak chodzenie.
Niestety nie jest.
Jeśli chcesz się zatem uchronić przed kontuzją, a przy okazji znacznie poprawić swoją wydolność, przeczytaj poniższy tekst(odnosi się do biegania w terenie).
Początek
Jeśli nie biegałeś dłużej niż 5 lat, nigdy nie zaczynaj biegania od biegania.
Brzmi nielogicznie?
No cóż, może takie sformułowanie, zwiększy szanse, że zapamiętasz najważniejszą sugestię-jeśli chcesz dobrze biegać, zacznij chodzić.
Bieganie wydaje się absolutnie naturalną, niczym nieskrępowaną czynnością jaką może podjąć człowiek.
Prawda?
Nieprawda.
Skrępowani jesteśmy własną fizycznością.
Każdy kontakt stopy z ziemią to iloczyn waszej wagi. W trakcie wolnego biegu, wasza stopa czuje nacisk trzykrotnie większy od waszej wagi(zazwyczaj więcej niż 200 kg)
W czasie sprintu jest to wartość nawet siedem razy większa niż waga waszego ciała(najczęściej powyżej 500 kg)
Czy zatem uważasz, że możesz po prostu wstać i przebiec 3, 5 lub 10 km bez zwiększania szansy na odniesienia kontuzji?
Zacznij od marszu.
Kilka razy idź na spacer, szybki i dynamiczny. Żwawo poruszaj rękami i nogami, to i tak Cię zmęczy.
Następnie dodaj do tego marsz, później marszobieg a dopiero na koniec zacznij biec.
Cała procedura inicjacyjna powinna trwać około 4 tygodni.
Po tym czasie jesteś w stanie biec bez przerwy przez 20-30 min i przebyć w tym czasie 4-6 km.
Dobrym pomysłem jest skorzystanie z programu Puma
Sprzęt
Podstawowym sprzętem dla Ciebie będą buty.
Przez pierwszych kilka tygodni, możesz wdrażać się w bieganie w dowolnych sportowych bucikach, ale gdy zaczniesz pokonywać po kilka kilometrów, zainwestuj w lepsze obuwie.
Po co ćwiczyć?

No właśnie po co mam ćwiczyć, skoro to takie wyczerpujące i żmudne, a efekty niepewne? Trzeba wyjść z domu, włożyć na siebie odpowiednie ubranie, które często kosztuje kilka złotych, niekiedy nawet kupić konkretny sprzęt, który kosztuje jeszcze więcej.
Czy to się komukolwiek opłaca? Po co to robić?
Przyczyny ogólne poznajemy już we wczesnym dzieciństwie.
Dowiadujemy się, że ćwicząc będziemy zdrowi, piękni i może nawet bogaci(tylko jeśli osiągniemy nieprzeciętne sukcesy w dyscyplinie uwielbianej przez komercyjne media)
Nie jest żadną tajemnicą, że w wyniku regularnego uprawiania sportu nasze szanse na lepsze życie znacznie rosną, ale czy ludzie właśnie z tego powodu zaczynają przygodę ze sportem?
Co powoduje że kilka razy w tygodniu pragniesz poczuć ból mięśni, dusić się z braku powietrza w płucach i pocić jak przysłowiowa świnia?
Część z nas robi to aby poprawić swoją urodę.
W tej grupie znajdują się zarówno kobiety jak i mężczyźni, bo i jedni i drudzy potrafią być tak niezadowoleni ze swojego wyglądu, że droga przez mękę ćwiczeń fizycznych wydaje im się słusznym powodem uprawiania sportu.
Regularnie cierpią katusze wielokrotnych porównań z innymi osobami, które ich zdaniem są od nich szczuplejsze, silniejsze, piękniejsze itd.
Istnieje druga grupa ludzi, którzy ćwiczą w celu rywalizacji.
Im sport nie powinien kojarzyć się z niczym zdrowym, ponieważ często myśląc o treningu odczuwają szereg negatywnych emocji takich jak gniew, złość lub zazdrość.
Następną grupą ludzi ćwiczących, są Ci którzy z różnych przyczyn muszą.
Tak kazał im lekarz, partner, rodzice.
Ci ludzie ćwiczą często od niechcenia, po łebkach, byle szybciej.
Dla nich sport kojarzy się z zegarkiem na który nieustannie spoglądają.
Są także tacy którzy muszą się wyżyć.
Trening nigdy nie był dla nich treningiem, tylko rodzajem swoistej tresury i walki.
Problemem jest to, że tresują siebie a walczą z ciężarami i kilometrami-czyli z tym z czym wygrać się nie da.
Inną ciekawą grupą trenujących są Ci którzy ćwiczą, bo mają za dużo czasu.
Możesz ich spotkać niemal zawsze w klubie fitness albo innym miejscu gdzie się ćwiczy.
Mniej ćwiczą a więcej udają.
Trochę pospacerują, trochę się pouśmiechają.
Najczęściej po prostu są długo.
Tego rodzaju prób klasyfikacji, z pewnością można by mnożyć i mnożyć, ale zastanówmy się lepiej czy istnieje inne, być może lepsze spojrzenie na ćwiczenia.
Takie, które przyniesie Ci więcej korzyści i pomniejszy lub zniweluje część negatywnych emocji jakie mogą być Twoim udziałem podczas ćwiczeń.
Ja proponuję podejść do treningu jak do formy organizowania siebie i przestrzeni w której się żyje.
Jak to rozumieć?
Podam Ci przykład; jeśli kupisz sobie auto musisz je ubezpieczyć, nalać paliwa, od czasu do czasu o nie zadbać, znaleźć miejsce do parkowania itd.
Tak czy inaczej auto wymusza na Tobie pewną formę organizacji.
Spróbuj na trening spojrzeć w podobny sposób.
Poświęć odrobinę uwagi i rozłóż cały proces własnego funkcjonowania w treningu na trzy etapy:
przedtreningowy
treningowy
potreningowy
Nie ograniczaj się tylko do tego, co przykuwa uwagę wszystkich, czyli samego treningu.
Zastanów się jak dobrze przygotować się do samego aktu wysiłku, co zjeść wcześniej jak się nastawić do ćwiczeń, jak wyczyścić umysł ze zbędnych myśli.
Analogicznie zachowaj się po skończeniu swoich ćwiczeń, nie ograniczaj się do zwykłego odfajkowania pobytu na siłowni.
Zastanów się jak będziesz wypoczywał i czym się odżywisz, co zagwarantuje rozwój a co spowoduje krok wstecz.
Takie podejście na pewno zagwarantuje Ci dłuższą przygodę z salą ćwiczeń.